REKOMENDACJE: Ustawa o zapasach gazu wymaga kompromisu politycznego

Polska jest w stanie zapewniać bezpieczeństwo dostaw gazu nie tylko z pomocą zasobów w kraju, ale także na poziomie międzynarodowym. Potrzebny jest kompromis w sprawie ustawy o zapasach gazu.

Prezydent Karol Nawrocki odmówił podpisania Ustawy z dnia 5 sierpnia 2025 roku o zmianie ustawy o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego oraz zasadach postępowania w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego państwa i zakłóceń na rynku naftowym oraz niektórych innych ustaw.

Zdaniem prezydenta obniżka wymogu zapewnienia możliwości dostarczenia całych zapasów utrzymywanych poza Polską z 50 do 40 dni osłabia zdolność reagowania w krótkim horyzoncie i zmniejsza presję na utrzymywanie zapasów w pobliżu kraju.

Zniesienie obowiązku rezerwacji przepustowości interkonektorów na poczet zapasów zdaniem prezydenta obniżą koszty części importerów, ale nie podmiotów utrzymujących zapasy w kraju. Jego zdaniem tylko zapasy krajowe dają gwarancję bezpieczeństwa „tu i teraz” w kryzysach.

Fizycznie bezpieczeństwo dostaw faktycznie jest najlepiej zapewnione przez zasoby we własnej dyspozycji i pod własną kontrolą. Z tego względu słusznie podejmowane są działania na rzecz zwiększenia wydobycia krajowego gazu ziemnego oraz rozbudowy magazynów tego paliwa.

Jednakże Polska przeszła długą drogę od czasów zależności od dostaw gazu z Rosji, która skończyła się w 2022 roku na własne życzenie Gazpromu zakręcającego kurek w toku inwazji na Ukrainie.

W przeszłości nawet 90 procent gazu docierało do Polski z Rosji na mocy jednej umowy z rosyjskim Gazpromem, czyli niesławnego kontraktu jamalskiego. Nie miała także terminalu LNG w Świnoujściu ani gazociągu Baltic Pipe. Dały one bezpieczeństwo dostaw w kryzysie energetycznym podsycanym przez Rosję przed i w trakcie inwazji.

Dlatego też zgodnie z hasłem: „najpierw dywersyfikacja, a potem liberalizacja” znanym z czasów budowy megaprojektów wymienionych wyżej można otwierać rynek. Nie ma kontraktu z Gazpromem, nie ma ryzyka dzikiej prywatyzacji rynku gazu w Polsce z udziałem jego spółek-zależnych z Niemiec.

Jest dywersyfikacja i zerowe dostawy gazu z Rosji, są złoża nie tylko w Polsce, ale także na Norweskim Szelfie Kontynentalnym czy import LNG z całego świata, na czele z Katarem i USA.

REKOMENDACJE

  • W tych realiach można podejmować się dzieła liberalizacji rynku gazu w celu zapewnienia niższej ceny potrzebnej gospodarce. Temu służyć miało luzowanie obowiązków dostawców oraz przekazanie ciężaru gromadzenia zapasów Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.
  • Być może zasadne jest stworzenie wentyla bezpieczeństwa i tak rozumiałbym wymóg zgody ministra na gromadzenie zapasów poza granicami Polski. Taka zgoda musiałaby być możliwa do łatwego wycofania.
  • Ponadto, państwo polskie powinno prowadzić monitoring bezpieczeństwa dostaw gazu analogicznie do raportów na temat bezpieczeństwa krajowego systemu elektroenergetycznego.  
  • Potrzebny jest kompromis dający reformę zarządzania bezpieczeństwem zapasów gazu w Polsce, który pogodzi konieczność obniżki ceny tego paliwa na rynku z adekwatną odpowiedzią na stałe zagrożenie ze Wschodu.

Dodaj komentarz

tu Ośrodek Bezpieczeństwa Energetycznego

OBE to organizacja typu watchdog śledząca stan bezpieczeństwa energetycznego. Skupia się na twardych i miękkich działaniach na rzecz wzmocnienia odporności sektora energii oraz paliw – w Polsce, Unii Europejskiej oraz NATO. To podmiot założony przez Annę i Wojciecha Jakóbików.

Bądźmy w kontakcie